Dla kogo w ogóle ma sens rodzinny Aston Martin?
Jak wygląda twoje obecne auto rodzinne i czego ci w nim brakuje?
Najpierw jedno proste pytanie: czego konkretnie brakuje ci w obecnym aucie rodzinnym? Jeśli odpowiedź brzmi: „mocy”, „emocji”, „poczucia, że jadę czymś wyjątkowym”, to Aston Martin jako auto rodzinne zaczyna mieć sens. Jeśli narzekasz głównie na brak miejsca, wysokie spalanie czy koszty serwisu – przesiadka do Astona raczej tych problemów nie rozwiąże.
Typowy scenariusz: z jednej strony masz praktyczne kombi, SUV-a klasy średniej albo minivana. Jest pojemny, ale prowadzi się jak szafa. Dzieci są zadowolone, bo mają przestrzeń na zabawki i pluszaki, ale ty za każdym razem, gdy odpalasz silnik, myślisz „kiedy wreszcie coś, co naprawdę daje frajdę?”. Aston Martin ma szansę zapełnić właśnie tę lukę emocjonalną – pod warunkiem, że dobrze wiesz, na jakie kompromisy się godzisz.
Zadaj sobie kilka diagnostycznych pytań:
- Czy twoje auto częściej stoi w korkach w mieście, czy pokonuje dłuższe trasy?
- Czy przewozisz dzieci codziennie, czy tylko okazjonalnie (weekendy, wyjazdy)?
- Czy często wozisz wózek, rowerki, hulajnogi, duże zakupy?
- Czy masz w domu drugie auto, którym można „odciążyć” Astona z najbardziej brutalnych zadań logistycznych?
Im więcej odpowiedzi w rodzaju „wożę dzieci codziennie, często z masą bagażu”, tym bardziej rodzinny Aston Martin powinien iść w kierunku modelu DBX lub Rapide, a nie niskiego coupe. Jeśli jednak potrzebujesz auta bardziej „na radość” niż na codzienną orkę, a rodzina ma być przewożona raczej okazjonalnie – wachlarz modeli się rozszerza.
Rodzina 2+0, 2+1, 2+2 – jak różny jest obraz rzeczywistości
Inaczej patrzy się na Aston Martina jako auto rodzinne, gdy nie masz dzieci, inaczej gdy masz jedno, a jeszcze inaczej przy dwójce lub więcej. Jak to się przekłada na wybór modelu?
Rodzina 2+0 (bez dzieci) – tu tak naprawdę rozmawiamy bardziej o potencjale „na przyszłość”. Wybór jest prosty: możesz patrzeć na praktycznie każdy model, a tylne siedzenia (jeśli są) będą głównie na torby, plecaki czy okazjonalnych pasażerów. Kryterium rodzinne schodzi na dalszy plan – istotne staje się raczej to, czy za rok–dwa zmieści się fotelik.
Rodzina 2+1 – tu zaczyna się prawdziwa zabawa. Jedno dziecko w foteliku lub na siedzisku to scenariusz, w którym wiele coupe Astona daje się jeszcze obronić. Montujesz fotelik za pasażerem, przednie siedzenie przesuwasz rozsądnie do przodu, bagażnik wystarcza na wózek spacerowy i dwie torby. Czy wygra z SUV-em? Nie, ale może być zaskakująco używalny, jeśli to nie jest jedyne auto w domu.
Rodzina 2+2 – gdy wchodzą dwa foteliki, robi się poważnie. Długość drzwi, kąt ich otwarcia, przestrzeń na nogi i szerokość tylnej kanapy przechodzą z działu „detale” do działu „być albo nie być projektu”. W wielu coupe Aston Martina dwa pełnowymiarowe foteliki z tyłu to misja na granicy wykonalności. Tu na pierwszy plan wychodzą: Aston Martin Rapide i DBX, a nie niskie dwudrzwiowe modele.
Kiedy Aston Martin może być drugim autem, a kiedy jedynym?
Kluczowa decyzja: czy Aston Martin ma być jedynym autem w rodzinie, czy raczej „tym lepszym, obok praktycznego”? To rozróżnienie zmienia wszystko.
Jeśli ma to być drugie auto w domu, ścieżka jest klarowniejsza. Pierwsze, „wozidło”, ogarnia zakupy w IKEI, przewóz mebli, cotygodniową wyprawę do marketu i wszystkie sytuacje z gatunku „weź jeszcze to, weź jeszcze tamto”. Aston Martin dostaje zadania premium: dowóz dzieci do szkoły w ładny dzień, weekendowa wycieczka, wyjazd we dwoje, czasem rodzinny city break przy sprzyjającej aurze.
Jeśli jednak Aston ma być jedynym autem, musisz uczciwie sprawdzić każdy aspekt: bagażnik, foteliki, wsiadanie dzieci po deszczu, kręcenie się po parkingach centrów handlowych, spalanie w mieście, manewrowanie w ciasnych uliczkach. Dla jedynego auta rodzinnego bezpiecznym wyborem staje się głównie DBX, ewentualnie Rapide przy mniejszej rodzinie i rzadkich trasach z kompletem bagażu.
Incydentalne przewożenie rodziny vs codzienne użytkowanie
Inne pytanie: jak często masz zamiar wozić dzieci w Astonie? Jeśli myślisz „głównie sam, dzieci tylko od święta” – możesz pogodzić się z pewnymi niedogodnościami. Jeżeli jednak chcesz codziennie rano zapinać foteliki, pakować tornistry i jechać do przedszkola czy szkoły, każdy minus zaczyna rosnąć z dnia na dzień.
Do incydentalnego przewożenia dzieci w Astonie można podejść luźniej: trochę trudniejsze wsiadanie, mniejszy bagażnik czy twardsze zawieszenie da się przeżyć, bo to jest „atrakcja”, nie rutyna. Gdy natomiast robisz to codziennie, każdy manewr wkładania śpiącego malucha do tyłem ustawionego fotelika w niskim coupe staje się testem cierpliwości i kręgosłupa.
Dobrze zadać sobie wprost pytanie: jeśli będziesz spóźniony, lał będzie deszcz, dziecko będzie marudne – czy twoje auto cię wspiera, czy cię dobija? Przy codziennym użytkowaniu odpowiedź powinna iść raczej w stronę DBX, przy okazjonalnym – możesz dać szansę coupe lub Rapide.
Emocje kontra praktyczność – gdzie chcesz postawić granicę?
Aston Martin to auto głównie zbudowane dla emocji. Jeśli więc twoim podstawowym celem jest „mieć auto jak każdy inny rodzic pod szkołą”, racjonalniej będzie zostać przy niemieckim lub japońskim SUV-ie. Jeśli jednak mówisz: „chcę mieć auto, które za każdym razem, gdy zamykam garaż, sprawia, że obejrzę się jeszcze raz” – wtedy rozmowa o rodzinnym Astonie zaczyna mieć sens.
Gdzie chcesz postawić granicę kompromisu? Możesz przyjąć kilka prostych założeń:
- bezpieczeństwo dzieci – bez dyskusji, tu nie ma kompromisów;
- wygoda codziennych czynności – możesz zaakceptować pewne utrudnienia, ale nie kosztem zdrowia i nerwów;
- przestrzeń – możesz się nauczyć pakować minimalistycznie, ale nie możesz zmniejszyć fotelika czy długości nóg nastolatka;
- emocje kierowcy – one są powodem, dla którego w ogóle patrzysz na tę markę, ale muszą iść ramię w ramię z odpowiedzialnością za rodzinę.
Jaki masz cel? Chcesz zbudować sobie „motoryzacyjną nagrodę” za wysiłek codzienności czy zastąpić praktyczne auto czymś, co jest przede wszystkim piękne? Im uczciwiej to sobie nazwiesz, tym łatwiej wybierzesz model i unikniesz rozczarowań.

Przegląd modeli Aston Martina pod kątem rodzinnym
Typy nadwozi: coupe, kabriolet, liftback, SUV i ich rodzinne konsekwencje
Zanim wejdziesz w szczegóły modeli, przyjrzyj się typom nadwozi. Każdy z nich ma własny zestaw plusów i minusów w roli auta rodzinnego.
Coupe (np. Vantage, DB11 w wersji dwudrzwiowej) to długie drzwi, niska linia dachu, zwykle cztery miejsca, ale tylne raczej symboliczne. Z przodu – bajka, z tyłu – wyzwanie dla dorosłego, akceptowalne dla mniejszego dziecka. Tylna kanapa bywa świetnym miejscem na bagaż podręczny, mniej na dwa foteliki ISOFIX.
Kabriolet (Volante) to coupe z dodatkowym argumentem w postaci składanego dachu, ale w praktyce z jeszcze mniejszym bagażnikiem i gorszą izolacją akustyczną. Do krótkich przejażdżek z dzieckiem – super. Do dłuższych tras rodzinnych – dużo trudniej, zwłaszcza z wózkiem.
Liftback / czterodrzwiowe coupe (Aston Martin Rapide) to ciekawy kompromis. Masz cztery pełnowymiarowe drzwi, niezły dostęp do tyłu i bagażnik sensowniejszy niż w typowym coupe. Nadal jest nisko, nadal jest twardo i sportowo, ale rodzinny potencjał rośnie znacząco.
SUV (Aston Martin DBX) to naturalny kandydat na auto rodzinne: wysoka pozycja, łatwiejsze wsiadanie, więcej przestrzeni i bagażnik zaprojektowany z myślą o realnym użytkowaniu. Jeśli priorytetem jest rodzina, a emocje sportowe mają współistnieć z praktycznością, DBX to pierwszy model do sprawdzenia.
DB9 / DB11 – granica między marzeniem a praktyką
Modele DB9 i DB11 to klasyczne gran turismo: potężny silnik, długie nadwozie, dwa główne miejsca z przodu i dwa dodatkowe z tyłu. W katalogach figuruje jako auto 2+2, ale to „+2” jest bardzo mocno uzależnione od wzrostu zarówno dzieci, jak i dorosłych z przodu.
Z tyłu w DB9/DB11 dorosły ma zwykle problem z miejscem na nogi i głowę. Dla dzieci w wieku 4–8 lat (na siedziskach lub w mniejszych fotelikach) przestrzeń bywa jeszcze akceptowalna, ale montaż fotelika „tyłem do kierunku jazdy” za wysokim kierowcą to często walka z fizyką. Dlatego zanim zaczniesz marzyć o DB11 jako rodzinnym GT na wakacje, sprawdź na żywo, czy twoje konkretne foteliki wchodzą i czy dziecko siedzi komfortowo.
Bagażnik DB9/DB11 jest stosunkowo głęboki, ale otwór załadunkowy jest ograniczony. Wózek typu spacerówka składany w „parasolkę” jeszcze wejdzie, lecz duży wózek głęboki może okazać się przesadą. Lepiej sprawdza się pakowanie kilku miękkich toreb niż jednej wielkiej walizy.
Vantage – gdy rodzina jest dodatkiem, a nie głównym scenariuszem
Vantage to bardziej kompaktowe, rasowe coupe. Z tylną kanapą, która w wielu konfiguracjach jest de facto dodatkowym miejscem na bagaż, a nie pełnoprawnymi siedzeniami. Rodzinny aspekt Vantage’a to raczej scenariusz „mam jedno dziecko, sporadycznie je wożę” niż „codziennie dowożę dwójkę do szkoły”.
Fotelik dziecięcy z tyłu da się zazwyczaj zamocować (szczególnie gdy jest ISOFIX), ale manewrowanie w ciasnej przestrzeni przy niskim dachu i długich drzwiach wymaga cierpliwości. Wsiadanie malucha tyłem, w deszczu, na zatłoczonym parkingu to przepis na szybkie utracenie entuzjazmu. Jeśli jednak mówimy o okazjonalnym przewozie – weekendowy przejazd dziecka z przodu (w foteliku, po dezaktywacji poduszki powietrznej, jeśli jest taka możliwość i zgodnie z przepisami) bywa praktyczniejszy.
Vantage dobrze sprawdzi się jako drugie auto w domu dla rodziny, w której dzieci mają już swoje „rodzinne kombi” z drugim rodzicem, a Aston służy bardziej do budowania wspólnych wspomnień niż ogarniania codzienności.
Rapide – cztery drzwi, cztery fotele, prawdziwe 2+2
Aston Martin Rapide to najbliżej klasycznego rodzinnego sedana, choć wciąż z bardzo mocnym akcentem sportowym. Cztery oddzielne fotele, pełnowymiarowe drzwi i sensowna długość nadwozia sprawiają, że dwa foteliki na tylnej kanapie są realną opcją, a nie sztuką dla sztuki.
Rapide daje lepszy dostęp do tylnej części kabiny niż dwudrzwiowe coupe. Możesz swobodniej manewrować fotelikiem, włożyć i wyjąć dziecko bez przesadnych gimnastyk. Oczywiście nadal siedzi się niżej niż w SUV-ie, ale nie jest to już tak skrajna różnica jak w Vantage czy DB11.
Bagażnik w Rapide jest bardziej przyjazny – zbliżony charakterem do liftbacka. Wózek, torby, nawet mniejsze walizki mają lepszą szansę się zmieścić. To auto, którym można poważnie myśleć o wyjeździe 2+2 na dłuższy weekend, a nawet wakacje, jeśli nie próbujesz zabrać połowy domu.
DBX – Aston Martin jako pełnoprawny rodzinny SUV
DBX to odpowiedź marki na pytanie o rodzinne, praktyczne auto, które jednocześnie nie zabija całej magii Aston Martina. Tylny rząd siedzeń jest przestronny, bagażnik funkcjonalny, a pozycja za kierownicą wysoka, co ułatwia zarówno wsiadanie, jak i montaż fotelików.
W DBX-ie łatwiej ogarnąć scenariusz 2+2 z dwoma fotelikami, wózkiem, bagażem na wakacje i jeszcze miejscem na kilka dodatkowych drobiazgów. Można zmieścić rowerek biegowy czy małą hulajnogę, nie mając wrażenia, że właśnie zapełniłeś cały bagażnik. Tylne siedzenia są wygodne również dla nastolatków, a dłuższa trasa nie kończy się narzekaniem na „drewnianą” pozycję.
Jeżeli zadajesz sobie pytanie „czy Aston Martin nadaje się na dłuższe wyjazdy z dziećmi”, DBX jest odpowiedzią twierdzącą. Przy innych modelach wariant „tak, ale…” dominuje, tutaj „tak” jest zdecydowanie głośniejsze.
Które modele odpadają przy małych dzieciach?
Jeśli masz maluchy w wieku żłobkowo-przedszkolnym, używasz fotelików montowanych tyłem do kierunku jazdy i przewozisz wózek głęboki lub duży spacerowy, praktycznie możesz wykreślić z listy:
Modele problematyczne, gdy bazujesz na dużych fotelikach i wózku
Jeśli próbujesz połączyć pierwsze lata rodzicielstwa z Astonem, lista ograniczeń szybko się materializuje. Które konstrukcje sprawiają najwięcej kłopotów przy codziennym scenariuszu „fotelik RWF + wózek + torba z rzeczami dziecka”?
- Vantage coupe/roadster – tylne miejsca są zbyt ciasne na większość dużych fotelików tyłem, a bagażnik jest po prostu za mały na wózek głęboki. Da się ogarnąć mały spacerowy i miękką gondolę, ale czy chcesz codziennie walczyć z geometrią?
- Starsze generacje DB9 – tył wąski, punktowe ISOFIX (jeśli w ogóle są) trudne w dostępie, a długość fotelika tyłem do kierunku jazdy często wymusza zbyt mocne dosunięcie siedzenia pasażera.
- Volante (kabriolety) – po złożeniu dachu użyteczna pojemność bagażnika drastycznie spada, a wysoka linia bagażu vs. niski otwór załadunkowy sprawia, że manewrowanie większym stelażem wózka bywa męką.
Jeśli jesteś na etapie jednego małego dziecka, pytanie brzmi: czy rodzinny Aston ma być równorzędnym autem do wszystkiego, czy emocjonalnym dodatkiem, używanym głównie bez pełnego ekwipunku dziecięcego? Od tej odpowiedzi zależy, czy dopiszesz któryś z tych modeli do listy „realnych kandydatów”.
Modele, które „przetrwają” dziecięce lata bez dramatu
Kiedy bierzesz pod uwagę pełny pakiet rodzinny, dużo rozsądniej prezentują się:
- DBX – foteliki tyłem, przodem, bazy ISOFIX, wózek i jeszcze bagaż na weekend nie stanowią szczególnego wyzwania. To nie jest „prawie się zmieściło” – to jest poziom: pakujesz jak do normalnego SUV-a premium.
- Rapide – dwa pełne, oddzielne miejsca z tyłu, niezły bagażnik i lepszy dostęp do kabiny. Z jednym lub dwójką dzieci w wieku przedszkolnym/ szkolnym można tu normalnie funkcjonować, choć trzeba zaakceptować niższą pozycję i twardsze zawieszenie.
- DB11 (w roli 2+1) – gdy masz jedno dziecko i chcesz GT na wakacje we dwoje + maluch, ten scenariusz jest możliwy. Jeden fotelik z tyłu, z przodu rozsądnie ustawione fotele, minimalistyczne pakowanie do bagażnika i da się jechać dalej niż tylko nad jezioro za miastem.
Jaką konfigurację rodzinną masz dzisiaj – 1 dziecko, 2 dzieci, może planujesz kolejne? Zestaw to szczerze z tymi modelami i policz: foteliki, wózek, torby, dodatkowe graty. Łatwo zauważyć, które nadwozie wygra, zanim w ogóle wejdziesz do salonu.
Bagażnik Aston Martina pod lupą – co faktycznie się mieści?
Litry vs. rzeczywistość – dlaczego katalog kłamie (albo przynajmniej myli)
Pojemność bagażnika w litrach brzmi mądrze, ale przy dzieciach liczy się coś innego: wysokość, kształt i otwór załadunkowy. Dwa auta z identyczną liczbą litrów mogą mieć zupełnie inne możliwości przewozowe.
W coupe i kabriolecie bagażnik bywa głęboki, ale niski. Świetnie przyjmie miękkie torby, gorzej zniesie wysoki karton czy twardą, dużą walizę. SUV ma często bardziej pudełkowaty kształt przestrzeni – mniej efektowny wizualnie, ale znacznie praktyczniejszy przy pakowaniu „rodzinnego majdaniku”.
Zadaj sobie pytanie: co realnie pakujesz w typowy weekend/wyjazd? Gondola? Spacerówka? Rowerek biegowy? Zestaw zabawek? Gdy spiszesz to na kartce, nagle widać czarno na białym, że sama wartość w litrach niewiele mówi.
Bagażnik DBX – poziom „normalnego życia”
W DBX-ie przyzwyczajasz się do tego, że nie musisz kombinować. Wózek (pełnowymiarowy, nie tylko parasolka) wchodzi bez składania na mikroskopijne części. Rowerek biegowy możesz wrzucić w całości, a nad nim położyć kilka toreb. Przestrzeń załadunkowa jest szeroka, a próg załadunkowy nie jest przesadnie wysoki, więc podnoszenie ciężkich rzeczy nie męczy tak bardzo.
Praktyczny test? W weekendowy wyjazd 2+2 wchodzą z reguły:
- wózek spacerowy lub mniejszy terenowy,
- dwie duże miękkie torby dla dorosłych,
- jedna torba z rzeczami dzieci,
- mały karton z zabawkami / hulajnoga / rowerek biegowy.
I nadal masz miejsce na drobiazgi typu koc, pieluchy, mały plecak do ręki. Pytanie, które warto sobie zadać: czy chcesz mieć margines luzu, czy za każdym razem składać bagaż jak Tetrisa?
Rapide – liftback z realnym potencjałem
Rapide korzysta z nadwozia zbliżonego do liftbacka, co w praktyce oznacza sensowny dostęp do przestrzeni bagażowej. Klapa otwiera się wysoko, a otwór jest szerszy niż w typowym coupe. Głębokość bagażnika pozwala na ułożenie kilku miękkich toreb jedna za drugą, a po złożeniu oparć tylnych foteli (w części modelów) możesz zmieścić dłuższe przedmioty.
Spacerówka wchodzi zwykle bez walki, ale duży wózek głęboki bywa już wyzwaniem – czasem wymaga dokładnego przymierzania i rozkładania poszczególnych elementów osobno. Dla rodziny z jednym dzieckiem w wieku powyżej roku to jednak wciąż bardzo rozsądny kompromis między emocjami a praktycznością.
Bagażnik w DB11/DB9 – scenariusz „miękkie torby i sprytne pakowanie”
W DB11 i DB9 bagażnik jest długi, ale stosunkowo płytki. Twarda, wielka walizka na kółkach może wyglądać imponująco w domu, ale tutaj będzie raczej przeszkodą niż pomocą. Dużo lepiej działają:
- miękkie torby podróżne, które możesz „uformować” do kształtu wnętrza,
- mniejsze walizki kabinowe (2–3 sztuki zamiast jednej ogromnej),
- plecaki, które łatwo upchnąć w wolne przestrzenie.
Jeśli planujesz DB11 jako GT na dłuższe wakacje z jednym dzieckiem, policz, ile rzeczy naprawdę potrzebujesz. Możesz się zdziwić, jak bardzo redukcja bagażu zmienia odbiór podróży. Może zamiast 5 par butów wystarczą 3? To brzmi banalnie, ale przy takim aucie minimalizm w pakowaniu jest kluczem.
Coupe i kabriolety – kiedy tylna kanapa zamienia się w bagażnik
Przy dwudrzwiowych Astonach z symboliczną tylną kanapą często pojawia się pomysł: „zamiast wozić tam ludzi, będę woził bagaże”. I to jest sensowny wariant, o ile akceptujesz konfigurację 2-osobową.
Spacerówkę lub składany stelaż wózka możesz położyć za przednimi fotelami, a bagażnik wykorzystać na mniejsze torby. Przy jednym dziecku czasem działa układ: dziecko z tyłu, fotelik, a obok (lub za nim) mniejsza torba / składany wózek-parasolka. Czy to wygodne? Średnio. Czy możliwe? Tak, ale raczej w scenariuszu 2–3-dniowego wyjazdu, nie wielotygodniowych wakacji.
Organizacja bagażu – małe triki, które robią różnicę
Nawet w większym bagażniku DBX albo Rapide organizacja bagażu ma znaczenie. Kilka prostych zasad ułatwia życie:
- miękkie torby ponad twardymi – twarde rzeczy na dno, miękkie na wierzch, żeby łatwo je przepakować;
- rzeczy „pierwszej potrzeby” przy krawędzi – pieluchy, przekąski, kurtki dzieci trzymaj w torbie najbliżej otworu, żeby nie rozpakowywać całego bagażnika na parkingu;
- jedna „torba chaosu” – drobiazgi, zabawki, kable, ładowarki wrzucaj do jednego worka/torby; dzięki temu kabina nie zamienia się po dwóch dniach w pokój dziecięcy.
Zastanów się: co już dziś cię najbardziej irytuje przy pakowaniu do aktualnego auta? Brak miejsca, brak porządku, konieczność wyciągania wszystkiego, żeby się dostać do jednej rzeczy? Te same problemy w Astonie będą tylko bardziej odczuwalne, chyba że świadomie zmienisz sposób pakowania.

Foteliki dziecięce i ISOFIX – teoria i brutalna praktyka
ISOFIX w Astonie – obecność to nie wszystko
Na papierze wiele nowocześniejszych Astonów ma punkty ISOFIX na tylnej kanapie. W praktyce liczy się nie tylko to, czy są, ale jak są wykonane i gdzie dokładnie się znajdują.
W części modeli punkty są schowane głęboko w tapicerce, z wąskim dostępem. Montaż bazy ISOFIX przypomina wtedy zabawę w „znajdź i wciśnij w ciemno”. Pomaga latarka i odrobina cierpliwości, ale jeśli zakładasz częste przepinanie fotelika między autami, może to być źródło codziennej frustracji.
Zanim cokolwiek kupisz, zrób jedną rzecz: weź swój fotelik do salonu / do auta i realnie go zamontuj. Nie na parkingu w pośpiechu, tylko spokojnie, sprawdzając:
- czy baza wchodzi bez zahaczania o plastiki i boczki,
- czy fotelik nie opiera się o oparcie fotela przedniego przy rozsądnym ustawieniu,
- czy klamra pasa nie wypada w dziwnym miejscu (przy montażu na pasach).
Fotelik tyłem do kierunku jazdy – największy test coupe i GT
Foteliki montowane tyłem do kierunku jazdy (RWF) wymagają dużej ilości miejsca na nogi – liczonego tak naprawdę od oparcia tylnej kanapy do pleców fotela przedniego. W coupe, gdzie i tak przedni fotel bywa cofnięty, walczysz o każdy centymetr.
W DB11 lub DB9 scenariusz bywa taki: aby fotelik RWF wszedł za kierowcą o wzroście ok. 180 cm, fotel trzeba przesunąć bliżej kierownicy, niż jeździsz normalnie. Regulujesz więc własny komfort na rzecz dziecka. Co jest twoim priorytetem? Bezpieczeństwo – oczywiście. Ale pojawia się pytanie: czy akceptujesz takie ustawienie na dłuższej trasie, czy tylko na krótkich odcinkach po mieście?
Foteliki przodem i boostery – od przedszkolaka w górę
Gdy dziecko przechodzi na fotelik przodem lub podstawkę (booster), sytuacja w większości Astonów wyraźnie się poprawia. Bryła fotelika jest mniejsza, łatwiej zmieścić nogi, a sam montaż nie wymaga aż tak ekstremalnego przesuwania fotela przedniego.
W Rapide i DBX dwa foteliki przodem obok siebie są wykonalne bez większego kompromisu dla siedzących z przodu. W coupe często lepszym rozwiązaniem jest jeden fotelik z tyłu, drugi scenariuszowo z przodu (o ile możesz legalnie i bezpiecznie dezaktywować poduszkę pasażera). To nie jest idealne wyjście, ale czasem najbardziej sensowne przy dwójce dzieci w różnym wieku.
Zapytaj sam siebie: na jakim etapie fotelików są twoje dzieci? Jeśli jedno dopiero co wyszło z gondoli, a drugie siedzi w boosterze, będziesz mieć w aucie dwa zupełnie różne wymagania przestrzenne. Aston nie wybacza tu braku planu.
